Miało być optymistycznie tym razem. O jesiennych porankach coś nie wyszło, bo ich urok chyba minął wraz z październikiem... Więc może uda się o dziecinnych zabawach.
Opieka nad dzieckiem to ciężka praca. Każdy to wie. Odpowiedzialność, wysiłek, nierzadko fizyczny - podnoszenie, noszenie, a przede wszystkim psychiczny - nadążanie za zmianiającymi się nastrojami, znoszenie wszelkich fochów, foszków i dramatów, no i obmyślanie coraz to nowszych zabaw.
Właśnie. Zabawy. Ciężka sprawa, oj ciężka... Trzeba siedzieć na dywanie. Ganiać na czworakach. Chować się za fotelem. Udawać zwierzątka. Oglądać obrazki w książeczkach i o nich opowiadać. Urządzać wyścigi autek i innych miniaturowych pojazdów. Przypinać lalce spinki i pleść jej warkocze. Ubierać misie w dziecięce ubranka i mówić ich głosikami. I - najgorsze! - budować wieże z klocków.
Codziennie wraz z moją córką odkrywam nowe możliwości zabawy, codziennie odkrywam też przed sobą jakieś dawne wspomnienia z lat dziecinnych, dawnych i szczęśliwych. Codziennie poświęcam parę godzin mojego życia na tę ciężką pracę, zwaną opieką nad dzieckiem, jednocześnie sama czerpiąc z tego dużo radości, śmiejąc się i ciesząc. I czasem tylko tak się zastanawiam: kiedy indziej mam okazję się tak powygłupiać, wyszaleć, kreatywnie wyżyć, mając jednocześnie poczucie, że robię coś pożytecznego, potrzebnego, a na dodatek jeszcze tak wysoce cenionego społecznie? W końcu być matką - to brzmi tak poważnie i dumnie!
I tym optymistycznym akcentem - życzę wszystkim dobrej zabawy!
piątek, 6 listopada 2015
niedziela, 1 listopada 2015
Nazywam się niebo
Wzięłam do ręki dziś twoją rękę
myślałam, że to za tobą tęsknię
ale się okazało, że jednak nie -
tak bardzo brakowało mi... mnie!
(Natalia Przybysz, "Nazywam się niebo")
myślałam, że to za tobą tęsknię
ale się okazało, że jednak nie -
tak bardzo brakowało mi... mnie!
(Natalia Przybysz, "Nazywam się niebo")
poniedziałek, 26 października 2015
Niepomalowane paznokcie
Od 3 tygodni zamierzam pomalować wreszcie paznokcie. Od około miesiąca zbieram się do napisania postu o cudownych jesiennych porankach (tak długo, że aż przestały być tak cudowne). Piętrzą się jeszcze inne sprawy niezałatwione, odłożone, piętrzą się i mnie gniotą jakoś wewnętrznie. Nie lubię spraw niezałatwionych.
W międzyczasie mija gdzieś życie, dziecko rośnie, my się starzejemy... Tylko kartki w kalendarzu co i rusz trzeba przewracać, i to zdziwienie, że to już jesień, prawie zima, i że dni takie już krótkie...
A paznokcie nadal niepomalowane, codziennie bezlitośnie przypominają mi o moim permanentnym niedoczasie...
W międzyczasie mija gdzieś życie, dziecko rośnie, my się starzejemy... Tylko kartki w kalendarzu co i rusz trzeba przewracać, i to zdziwienie, że to już jesień, prawie zima, i że dni takie już krótkie...
A paznokcie nadal niepomalowane, codziennie bezlitośnie przypominają mi o moim permanentnym niedoczasie...
sobota, 3 października 2015
Takie sobie popołudnie
Wracam do domu po pracy. Liczę na chwilę relaksu. Ale ona już dawno nie śpi. Następuje totalna aneksja mamy. nawet nie mogę się przebrać, załatwić. Niania wychodzi, ja zostaję w mini, szpilki w przedpokoju cudem zdjęte. W kiblu nie byłam, idziemy razem. Za to biust ciągle na wierzchu. Mała marudzi - zęby, katar. Kiedy tylko wstaję - czepia się moich nóg i płacze. Ciągle coś pokrzykuje, coś opowiada. W kółko to samo: "bi", "me", "ba". I w kółko te same książeczki mi przynosi... No i nie chce spać. To znaczy chce, ale nie zasypia. Tylko "bi", "me", "ba"...
Jestem coraz bardziej zła. Znowu mnie rozbiera. I... gryzie! Naprawdę mocno. Krzyczę. Przepraszam. Jestem zła na siebie. Moja irytacja rośnie. Kolejne zawodzenie pod moimi nogami, kolejne ugryzienie - i znów wybucham. I dalej się złoszczę. Jestem jak bomba zegarowa. Ona - nadal nie śpi. Przy każdym moim krzyku płacze jeszcze bardziej. Ja już siebie prawie nienawidzę, nie wiem, co we mnie wstępuje. W końcu płaczemy obie...
Potem kawa, spacer, zakupy, zbieranie kamyczków... I jest dobrze. Prawie zapominam o tym diabelskim szale, który mnie (nas?) wcześniej opętał...
Jestem coraz bardziej zła. Znowu mnie rozbiera. I... gryzie! Naprawdę mocno. Krzyczę. Przepraszam. Jestem zła na siebie. Moja irytacja rośnie. Kolejne zawodzenie pod moimi nogami, kolejne ugryzienie - i znów wybucham. I dalej się złoszczę. Jestem jak bomba zegarowa. Ona - nadal nie śpi. Przy każdym moim krzyku płacze jeszcze bardziej. Ja już siebie prawie nienawidzę, nie wiem, co we mnie wstępuje. W końcu płaczemy obie...
Potem kawa, spacer, zakupy, zbieranie kamyczków... I jest dobrze. Prawie zapominam o tym diabelskim szale, który mnie (nas?) wcześniej opętał...
środa, 30 września 2015
Jesienne chmury
Mało ode mnie ostatnio. Pewnie dlatego, że przyszła jesień. Jesienią zawsze szare chmury zbierają się nade mną i we mnie. Różne chmurne myśli i nastroje mnie nawiedzają. Tak jest i tym razem. Myśli smutne, ponure, w piersiach jakiś taki ucisk, coś jak kamień na sercu. Łzy czasem z oczu płyną. Jesień.
Ale... liście opadną, spadnie śnieg, chmury zawisną jeszcze niżej, bo i zimno, i ciemno, będzie jeszcze więcej smutków, do czasu, aż pojawią się przebiśniegi, i wtedy znów zapomnę o tym kamieniu, przyjdzie nowa energia wraz z wiosną.
A na razie, jak każdej jesieni, próbuję odganiać te chmury i zrzucić kamień, jakiś porządek zrobić w głowie i w sercu. Nie jest łatwo, jak co roku, nigdy nie jest łatwo. Ale zawsze jest ta nadzieja - a nuż tym właśnie razem się uda...
Ale... liście opadną, spadnie śnieg, chmury zawisną jeszcze niżej, bo i zimno, i ciemno, będzie jeszcze więcej smutków, do czasu, aż pojawią się przebiśniegi, i wtedy znów zapomnę o tym kamieniu, przyjdzie nowa energia wraz z wiosną.
A na razie, jak każdej jesieni, próbuję odganiać te chmury i zrzucić kamień, jakiś porządek zrobić w głowie i w sercu. Nie jest łatwo, jak co roku, nigdy nie jest łatwo. Ale zawsze jest ta nadzieja - a nuż tym właśnie razem się uda...
wtorek, 22 września 2015
Dzieci to diabelskie stworzenia!
Wróciwszy do pracy, można się wielu rzeczy dowiedzieć, a także poszerzyć swoje myślowe horyzonty. Na przykład poprzez przysłuchiwanie się rozmowom innych ludzi.
Taka też okazja spotkała mnie dziś. Rozmowa dotyczyła... dzieci. (Mój ulubiony temat od ponad roku.) Uczestniczyły w niej trzy koleżanki: jedna, która właśnie posłała swoje dzieci pierwszy raz do przedszkola, przeżywająca wraz z nimi dramatycznie te rozstania,orazi dwie bezdzietne, udzielające jej wielu cennych rad:
"Nie daj się, bądź twarda, pamiętaj, że on wymusza"
"Popłacze, popłacze i mu przejdzie"
"Nie możesz ustąpić, bo będziesz miała przerąbane!"
i tym podobne mądrości, okraszone na koniec tekstem "Dzieci to diabelskie stworzenia!"
A ja, mieszając kawę, słuchałam tego z mieszanymi uczuciami. Przecież jeszcze dwa lata temu pewnie bym im wtórowała, przekonana o tym, że dziecko, jako wroga numer 1, należy przede wszystkim "ujarzmić" i nie dać mu się sterroryzować.
Jakże punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Taka też okazja spotkała mnie dziś. Rozmowa dotyczyła... dzieci. (Mój ulubiony temat od ponad roku.) Uczestniczyły w niej trzy koleżanki: jedna, która właśnie posłała swoje dzieci pierwszy raz do przedszkola, przeżywająca wraz z nimi dramatycznie te rozstania,orazi dwie bezdzietne, udzielające jej wielu cennych rad:
"Nie daj się, bądź twarda, pamiętaj, że on wymusza"
"Popłacze, popłacze i mu przejdzie"
"Nie możesz ustąpić, bo będziesz miała przerąbane!"
i tym podobne mądrości, okraszone na koniec tekstem "Dzieci to diabelskie stworzenia!"
A ja, mieszając kawę, słuchałam tego z mieszanymi uczuciami. Przecież jeszcze dwa lata temu pewnie bym im wtórowała, przekonana o tym, że dziecko, jako wroga numer 1, należy przede wszystkim "ujarzmić" i nie dać mu się sterroryzować.
Jakże punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
czwartek, 10 września 2015
Co na talerzu? Podwieczorki
Ostatnio (tzn. niedawno, przed powrotem do pracy) zostałam lokalną mistrzynią podwieczorków. Różne puddingi, budynie, koniecznie z dużą ilością sezonowych owoców, 100% wegańskie, a przy okazji często bezglutenowe desery (czasami robię je na mleku owsianym, wtedy bezglutenowe już nie są). W sam raz na przekąskę około 17:00...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
